Resovia - Wisła 2-3

Data: 04-09-2010 20:05 Autor: (MARCIN)

Druzyny

Wygraliśmy! I to chyba po całkiem niezłej postawie... Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że w takim składzie zagraliśmy po raz pierwszy, bez wcześniejszych, jakichkolwiek wspólnych treningów piłkarskich, a w dodatku w naszej ekipie nie zagrało kilka osób wcześniej awizowanych do składu.

 

Nikomu nie trzeba uzmysławiać jak ważną rolę w każdym teamie odgrywa bramkarz. Nasz "wymarzony" przechodzi rehabilitację po operacji, więc w Rzeszowie nie było szans, by wybiegł na plac gry.

 

Lewą obronę też musieliśmy załatać metodą "prób i błędów". Żelazny kandydat na ów bok defensywy, nasz młody wyjazdowicz (15 lat, 32 wyjazdy) musiał wypełnić obowiązki sportowca i miast do stolicy podkarpacia, udać się w inną część małopolski.

 

Luka powstała też na środku obrony. Z powodu pękniętej kości śródstopia kandydat do gry na tej pozycji musiał wcielić się jedynie w rolę "trenera".

 

Z problemami można sobie poradzić, gdy ma się na nie antidotum. W sobotnie przedpołudnie lekarstwem na małe komplikacje była 20 osobowa grupa reprezentantów ABG, prezentujących ambicję, wolę walki i chęć odniesienia zwycięstwa.

 

Kilku z nas, kiedyś mniej lub bardziej poznało smak piłkarskiej rywalizacji.

 

Obaj nasi pewniacy do gry w ataku pogrywali dawno temu nie tylko w Wiśle czy Garbarnii, ale także i w kadrze Krakowa. W naszym składzie mieliśmy także Wiślaków terminujących kilka lat temu w Nadwiślanie, Bieżanowiance, Armaturze, Prądniczance, Wawelu i Bocheńskim. To wszystko jest jednak margnialnym dopowiedzeniem przy dobrej postawie na obiektach Resovii.

 

Z fanami biało - czerwonych zagraliśmy na bocznym ich boisku, 2 razy po 30 min. Można było dokonywać dowolnej liczby zmian i najczęściej były to zmiany "lotne". Nasi piłkarze często więc występowali na róznych pozycjach, na szczęście w większości przypadków więcej niż poprawnie się uzupełniając.

 

Straciliśmy dwa gole. Pierwszego (na 0-1) po dośrodkowaniu z kornera i celnym strzale głową Resoviaka, i to w momencie gdy wydawało się, że kontrolujemy przebieg boiskowych wydarzeń. Drugiego (na 1-2) po ładnej akcji rzeszowian, też w sytuacji, gdy wcale nie byliśmy zepchnięci do defensywy.

 

Zdobyliśmy trzy, podnosząc się charakternie w maksymalnie niełatwych momentach. Na 1-1 wyrównał wyróżniający się wielką siłą fizyczną nasz środkowy napastnik z nr 14. On też miał udział przy następnych golach, a te na 2-2 i 3-2 dla nas padły dosłownie w ostatniej minucie potyczki. Ich największym udziałowcem stał się jednak rozgrywający ABG z nr 10, najpierw z bliskiej odległości wpychając wyplutą przez rzeszowskiego golkipera futbolówkę, a potem bijąc rzut rożny z taką rotacją, że całkiem dobrze spisujący się do tej pory bramkarz Resovii skierował piłkę do własnej bramki.

 

Bardzo dobrze nasze tyły trzymał nasz gracz z nr 2. Jego trzeba wyróżnić, a pozostałych naszych piłkarzy po prostu wypada. Za kolektywizm, podporządkowanie się interesowi zespołu, za reprezentowanie trójkolorowych barw z pasją, miłością i przekonaniem, że muszą one zwyciężać.

 

Naszą niezłą postawę docenili piłkarze pierwszej ekipy BG, którzy zanim sami pojawili się na placu boju, to przyszli sobie pooglądać ciekawe widowisko z udziałem kibiców.

 

W tym miejscu jako SKWK dziękujemy też pozostałym naszym kibicom za tak liczne przybycie do Rzeszowa i za z oddaniem propagowanie tórjkolorowego fanatyzmu.

źródło: KibiceWisly.pl

KOMENTARZE:

Redakcja KibiceWisly.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.