Wygraliśmy! I to chyba po całkiem niezłej postawie... Zwycięstwo cieszy tym bardziej, że w takim składzie zagraliśmy po raz pierwszy, bez wcześniejszych, jakichkolwiek wspólnych treningów piłkarskich, a w dodatku w naszej ekipie nie zagrało kilka osób wcześniej awizowanych do składu.
Nikomu nie trzeba uzmysławiać jak ważną rolę w każdym teamie odgrywa bramkarz. Nasz "wymarzony" przechodzi rehabilitację po operacji, więc w Rzeszowie nie było szans, by wybiegł na plac gry.
Lewą obronę też musieliśmy załatać metodą "prób i błędów". Żelazny kandydat na ów bok defensywy, nasz młody wyjazdowicz (15 lat, 32 wyjazdy) musiał wypełnić obowiązki sportowca i miast do stolicy podkarpacia, udać się w inną część małopolski.
Luka powstała też na środku obrony. Z powodu pękniętej kości śródstopia kandydat do gry na tej pozycji musiał wcielić się jedynie w rolę "trenera".
Z problemami można sobie poradzić, gdy ma się na nie antidotum. W sobotnie przedpołudnie lekarstwem na małe komplikacje była 20 osobowa grupa reprezentantów ABG, prezentujących ambicję, wolę walki i chęć odniesienia zwycięstwa.
Kilku z nas, kiedyś mniej lub bardziej poznało smak piłkarskiej rywalizacji.
Obaj nasi pewniacy do gry w ataku pogrywali dawno temu nie tylko w Wiśle czy Garbarnii, ale także i w kadrze Krakowa. W naszym składzie mieliśmy także Wiślaków terminujących kilka lat temu w Nadwiślanie, Bieżanowiance, Armaturze, Prądniczance, Wawelu i Bocheńskim. To wszystko jest jednak margnialnym dopowiedzeniem przy dobrej postawie na obiektach Resovii.
Z fanami biało - czerwonych zagraliśmy na bocznym ich boisku, 2 razy po 30 min. Można było dokonywać dowolnej liczby zmian i najczęściej były to zmiany "lotne". Nasi piłkarze często więc występowali na róznych pozycjach, na szczęście w większości przypadków więcej niż poprawnie się uzupełniając.
Straciliśmy dwa gole. Pierwszego (na 0-1) po dośrodkowaniu z kornera i celnym strzale głową Resoviaka, i to w momencie gdy wydawało się, że kontrolujemy przebieg boiskowych wydarzeń. Drugiego (na 1-2) po ładnej akcji rzeszowian, też w sytuacji, gdy wcale nie byliśmy zepchnięci do defensywy.
Zdobyliśmy trzy, podnosząc się charakternie w maksymalnie niełatwych momentach. Na 1-1 wyrównał wyróżniający się wielką siłą fizyczną nasz środkowy napastnik z nr 14. On też miał udział przy następnych golach, a te na 2-2 i 3-2 dla nas padły dosłownie w ostatniej minucie potyczki. Ich największym udziałowcem stał się jednak rozgrywający ABG z nr 10, najpierw z bliskiej odległości wpychając wyplutą przez rzeszowskiego golkipera futbolówkę, a potem bijąc rzut rożny z taką rotacją, że całkiem dobrze spisujący się do tej pory bramkarz Resovii skierował piłkę do własnej bramki.
Bardzo dobrze nasze tyły trzymał nasz gracz z nr 2. Jego trzeba wyróżnić, a pozostałych naszych piłkarzy po prostu wypada. Za kolektywizm, podporządkowanie się interesowi zespołu, za reprezentowanie trójkolorowych barw z pasją, miłością i przekonaniem, że muszą one zwyciężać.
Naszą niezłą postawę docenili piłkarze pierwszej ekipy BG, którzy zanim sami pojawili się na placu boju, to przyszli sobie pooglądać ciekawe widowisko z udziałem kibiców.
W tym miejscu jako SKWK dziękujemy też pozostałym naszym kibicom za tak liczne przybycie do Rzeszowa i za z oddaniem propagowanie tórjkolorowego fanatyzmu.
Redakcja KibiceWisly.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.